Wydawca treści

Powrót Sokoła

Sokół wędrowny (Falco peregrinus)-„Król przestworzy" jeszcze na początku XX wieku był w Polsce gatunkiem szeroko rozpowszechnionym, nigdzie jednak nie występował licznie. Od lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia gatunek ten katastrofalnie zmniejszył swą liczebność na całym światowym areale występowania. Obecnie sokół wędrowny ma w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt status gatunku skrajnie zagrożonego wyginięciem. Odbudowa zachowanych w hodowli populacji oraz inne sposoby ochrony są niezbędne.

Właśnie mija 5 rok uczestnictwa Nadleśnictwa Krynki w Programie Restytucji Populacji Sokoła Wędrownego w Polsce. Zaczęliśmy od rodziców, czyli sprowadziliśmy pary zdolne do składania jaj i wyprowadzania lęgu. Kolejnym krokiem było zbudowanie sztucznego gniazda na wiekowej sośnie w środku lasu, na wysokości ok. 20 metrów, gdyż zdecydowaliśmy się na metodę reintrodukcji o nazwie Hacking. Metoda ta zakłada wypuszczenie nieco podrośniętych już młodych sokołów do sztucznego gniazda, które przez pierwsze dwa tygodnie jest zamknięte. Zwierzęta nie mogą wtedy się z niego wydostać, ale są regularnie dokarmiane za pomocą specjalnej windy, codziennie trenują skrzydła oraz zapoznają się ze środowiskiem, do którego będą ponownie wprowadzone.

W okresie późnozimowym zmieniliśmy dietę parom lęgowym na taką, która była obfita w wapń tak potrzebny do prawidłowego wykształcenia jaj. Ptaki dostawały naturalne pożywienie z dodatkiem specjalistycznej karmy dla sokołowatych. Zaowocowało to złożeniem jaj - po 4 u każdej pary. Niestety, jaja u pary starszej były niezapłodnione, co wykazało ich prześwietlenie. Zabraliśmy je zatem by zmusić samicę do kolejnego lęgu. Częściowo się udało, bo ponownie złożyła 4 jaja, ale te również nie były zapłodnione.

Skupiliśmy się zatem na pisklętach, które wykluły się z jaj zapłodnionych. Konsekwentnie dokarmialiśmy je 2 razy na dobę, obserwując jak pojawia się u nich coraz większe upierzenie. W odpowiednim momencie ich rozwoju zaobrączkowaliśmy je, pobraliśmy krew do badań i przenieśliśmy je do zamontowanego wcześniej sztucznego gniazda. Po okresie, w którym pracownik Nadleśnictwa regularnie je obserwował i dokarmiał, klatka wreszcie została otwarta. Młode zajęte jedzeniem, na początku nawet nie zwróciły  uwagi na to, że mogą już opuścić gniazdo. Po pewnym czasie jednak zainteresowane tą nowością zaczęły siadać na krawędzi klatki i przefruwać od niej do sosny rosnącej zaraz obok. Nie minęło nawet 20 minut gdy w końcu zdecydowały się na swój pierwszy lot. Z młodych samców, które wyleciały z naszego gniazda po 40 minutach dwa wróciły w jego okolice. Jako, że metoda reintrodukcji, na którą się zdecydowaliśmy zakłada jeszcze spory okres dalszego dokarmiania i obserwacji, na pewno wzbogacimy się o kilka istotnych informacji zarówno z zakresu sokołów jak i skuteczności programu, w którym uczestniczyliśmy.