Wydawca treści Wydawca treści

Bocian biały z Poczopka

W poniedziałek 19 czerwca "przeprowadziliśmy" część naszych tegorocznych bocianów białych (Ciconia ciconia) do Poczopka. Od początku maja ptaki, dostarczane w większości przypadków przez osoby prywatne, przebywały w Przytulisku gdzie były karmione nawet 8-9 razy na dobę i trzymane w pomieszczeniu zamkniętym, co służyć miało przede wszystkim ich szybkiemu wzrostowi oraz wykluczeniu negatywnego działania warunków pogodowych.

Z relacji osób, które dowoziły nam młode bociany wynikało, że każdy z nich został wyrzucony z gniazda. Dorosłe bociany jako drapieżniki często decydują się na tak drastyczne działanie. Biorąc pod uwagę dostępność pokarmu w danym roku, potrafią określić czy dadzą radę skutecznie wyprowadzić cały lęg. Jeśli w sezonie dominują susze i nocne spadki temperatury to ilość stworzeń, którymi żywią się bociany również drastycznie spada. W takiej chwili dorosłe podejmują dosyć prostą w świecie drapieżników decyzję - pozbywają się najsłabszego potomstwa, by zapewnić tym silniejszym jak najlepsze warunki do życia. Najczęściej dorosłe wyrzucają swoje młode z gniazda (tak jak w przypadku młodego bociana spod Sokółki) ale zdarza się czasem, że dochodzi do sytuacji bardziej drastycznych, kiedy to dorosłe ptaki zabijają i rozszarpują swoje młode, by nakarmić nim pozostałe przy życiu rodzeństwo.

Dla nas ludzi wydaje się to absolutnie niedopuszczalne i niezrozumiałe, ale należy brać poprawkę na fakt, że w naturze, a zwłaszcza w świecie drapieżników (którymi są również bociany) nie ma miejsca na współczucie i litość - liczy się tylko ten, który przetrwa. Zaznaczyć również trzeba, że dorosłe ptaki potrafią określić czy ich potomstwo prawidłowo się rozwija. Jeśli zauważą jakąś wadę/upośledzenie/patologię (której my ludzie często dostrzec nie potrafimy) to również bez skrupułów pozbywają się takiego osobnika z gniazda - bo przecież po co tracić bezcenną energię na zajmowanie się młodym, który i tak nie przeżyje?

O czym często zapominamy lub nawet nie dopuszczamy tego do naszych myśli - w naturze nie ma miejsca na jednostki "wyjątkowe"/nieprzystosowane. Nie ma tu szpitali dla potrzebujących pomocy ani sklepów z dostępnym przez cały rok jedzeniem i piciem. To świat, w którym rządzi prosty i skuteczny mechanizm doboru naturalnego. Myśląc jak ptak znaczy podejmować takie decyzje, by przyszłość należała do osobników najtwardszych i najlepiej przystosowanych, co będzie skutkowało wzrostem ilości osobników zdrowych w przyszłości.

Jako że od 2010 roku funkcjonuje u nas Ośrodek Rehabilitacji dla Dzikich Ptaków i Ssaków "Przytulisko", możemy trochę naginać reguły natury i wpływać na zwiększenie ilości młodych ptaków, które po okresie odchowania mogą zasilić miejscowe populacje.

Nasze młode boćki przez pierwsze 2-3 tygodnie były karmione mięsem drobiowym, rozdrabnianym adekwatnie do pojemności ich dziobów. Po tym okresie można już było zmienić ich dietę na jednodniowy wylęg brojlera kurzego, który w całości połykały w ogromnych ilościach. Na jedno karmienie jednego bociana zużywano nawet 7-8 kurcząt, co po podsumowaniu dobowym daje naprawdę imponującą ilość jedzenia.

Ptaki najpierw pozbywały się puchu juwenilnego i stopniowo obrastały w pióra. Obecnie mają już ich tyle, że ani deszcz ani upał nie stwarzają dla nich żadnego problemu. Cztery  młode boćki za około 2-3 tygodnie zostaną zaobrączkowane i same z czasem zdecydują czy chcą korzystać z wolności (woliera ze sztucznymi gniazdami specjalnie nie jest zamknięta od góry, by im w tym nie przeszkadzać). W kolejce do gniazd czeka jeszcze kolejnych 8 boćków, które niestety są jeszcze zbyt małe, by znieść panujące często w dzień upały, ulewne deszcze bądź nocne spadki temperatury. Ale spokojnie, to tylko kwestia kilku dodatkowych dni w Przytulisku.

Tekst i foto Arkadiusz Juszczyk